Prokuratura Rejonowa w Kaliszu umorzyła trwające pół roku śledztwo w sprawie tzw. ,,afery taśmowej'' będącej pokłosiem konfliktu na linii burmistrz Piotr Psikus - OSP Kępno. Śledczy nie dopatrzyli się bowiem w zachowaniu włodarza miasta i gminy znamion czynu zabronionego.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego, jakim jest burmistrz pierwotnie wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Kępnie. Ta jednak wyłączyła się z prowadzenia postępowania i ostatecznie 28 kwietnia br. doniesieniem ,,w sprawie zaistniałego w miesiącu wrześniu 2017 r. w Kępnie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w osobie Burmistrza Miasta i Gminy Kępno Piotra Psikusa'' zajęła się Prokuratura w Kaliszu. W toku postępowania czynności śledcze zostały powierzone Wydziałowi ds. Przestępstw Gospodarczych Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu.
Jak mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. prokurator Maciej Meler, śledczy sprawdzali czy rzeczywiście doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, jakim jest burmistrz, w związku z procedurą zakupu wozu bojowego przez OSP w Kępnie. Chcieli też ustalić, czy doszło do powoływania się na wpływy w instytucji państwowej w zamian ,,za korzyść osobistą w postaci uzyskania usunięcia z funkcji prezesa OSP w Kępnie''.
- W ramach postępowania przesłuchano świadków mogących posiadać wiedzę nt. tego postępowania a także funkcjonariuszy straży pożarnej w Kępnie, jak również KW PSP w Poznaniu - mówi prokurator Meler. - Dokonano też oceny nagrania dźwiękowego, jak również zapoznano się z dokumentacją zgromadzoną w toku tego postępowania.
Jak wynika z treści uzasadnienia, całość zgromadzonego materiału dowodowego i zeznania świadków nie dały podstaw do kontynuowania śledztwa.

O CO CHODZI?

Przypomnijmy, zarzewiem konfliktu stał przedstawiony przez burmistrza pomysł, aby siedzibę OSP przenieść z ul. Kościuszki na Polną, gdzie samorząd zamierzał wybudować nową strażnicę. Strażacy nie chcieli się jednak zgodzić na takie rozwiązanie, tłumacząc, że nowa lokalizacja jest nieszczęśliwa, bo ograniczająca zdolność bojową jednostki.
- Jak sobie pan wyobraża dojechać na alarm na ulicę Polną? - pytał strażak Jacek Rachel. - Albo musimy jechać od Obrońców Pokoju, żeby legalnie wjechać, albo tu - przekonywał. Podobne byłoby z wyjazdem do zdarzenia. - Jest duży ruch, są korki, jak pan sobie wyobraża wyjechać tam alarmowo? Ta lokalizacja nie odpowiada potrzebom straży - przekonywali strażacy.
Punktem zwrotnym okazał się jednak zakup nowego samochodu dla OSP Kępno, a ściślej zabiegi z tym związane. Poszło też o to, do czyjej kasy mają wpływać środki z dzierżaw oraz kto i w jakim zakresie ma partycypować w kosztach utrzymania jednostki.
Prowadzone od dłuższego czasu rozmowy nie przybliżały do zawarcia porozumienia. - Jak my chodzimy do niego, to on ciągle nas obraża, ubliża, krzyczy na nas, zastrasza, mobbing, powoływanie się ciągle na wpływy... To co to jest? - żalili się strażacy
W tej sytuacji kolejną rozmowę postanowili potajemnie nagrać, aby mieć na to dowód.
To co usłyszeli podczas oficjalnego spotkania w ratuszu (18 września 2018 r.) okazało się na tyle bulwersujące, że trzy miesiące później w końcu zdecydowali się upublicznić całe nagranie i zwołali w tym celu konferencję prasową.
Kiedy jeszcze trwała konferencja, w Internecie ukazało się nagranie - oświadczenie Piotra Psikusa, w którym to włodarz gminy zwołaną przez strażaków konferencję określił jako próbę zdyskredytowania jego osoby. Ostatecznie nagranie trafiło do prokuratury, która wszczęła śledztwo w tej sprawie.
Pytany o padające w nagraniu słowa burmistrz Piotr Psikus przekonywał, że niektóre sformułowania traktować należy jako żart. - Może rubaszny, może nie godny, ale każdemu zdarzają się takie lapsusy - mówił przed kamerą programu TVP ,,Alarm’’.
- Raz człowiekowi się zdarzyło wybuchnąć, byłem pełen emocji - przyznał kilka tygodni temu.
Prowadzone przez prokuraturę śledztwo trwało 6 miesięcy.
- 31 października 2018 r. przedmiotowe postępowanie zostało umorzone wobec stwierdzenia, że czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego - mówi rzecznik prokuratury. JUR

Jak ustaliliśmy, zarząd OSP w Kępnie złożył zażalenie na decyzję Prokuratury.

CZEGO M.IN. DOWIEDZIELI SIĘ KALISCY ŚLEDCZY Z DOSTARCZONEGO PRZEZ STRAŻAKÓW NAGRANIA?

Koniec pierd...
- Kto pisze, ten musi wiedzieć, że są zawsze dwa końce kija. I zacznę erotycznie: Panowie, koniec pierd... się. I albo wyjdziemy stąd dogadani, albo was wysadzę na drzewo, po kolei każdego i całą jednostkę.

Macie kontrolę za kontrolą
- Komendant wojewódzki nie ma dla was czasu i mieć nie będzie. (…) Wojewoda ma was gdzieś. Napisaliście pisma i powinniście wiedzieć jedno, że macie kontrolę za kontrolą w tej chwili. Nie z Urzędu, nikt z Urzędu do prokuratury nie złożył doniesienia. Nikt. Możecie myśleć co chcecie, mnie to gówno obchodzi, ale jedno jest pewne, nikt na was nic nie napisał z Urzędu. (…)

Prezes musi odejść
- Ja oczekuję jednego. Oczekuję podpisania umowy użyczenia. Dzisiaj na biurko umowa użyczenia, każde pismo do mnie, podpisane przez waszą trójkę, z Błażejewskim włącznie, do końca roku wymiana prezesa, w waszym interesie jest to. Może nie w waszym, w interesie jednostki, jeśli ma być dalej w Krajowym Systemie. Oni wiedzą więcej niż ja wiem, niż wy wiecie. Gdzie pracuje, co robi, czy płaci podatki, wszystko... Ruszył lawinę i musi tego ponieść konsekwencje. Nikt mu nie pomoże. Zostanie zawołany raz i drugi raz każdy z was do prokuratora i będziecie inaczej mówić.

Takie są moje warunki gry
Jedna uwaga na koniec. Bo umowa użyczenia (musi być) dostarczona jak najszybciej, bo to jest warunek dalszych rozmów i samochód będzie. Ja stanę na głowie i mam to obiecane, ale muszę mieć umowę użyczenia. Oni w Poznaniu chcą wiedzieć, że mam partnera po drugiej stronie. Wspólne spotkanie przed kamerami. ,,Myliłem się, mówiłem złe rzeczy o burmistrzu...''. Temat dla mnie zamknięty. (…) Takie zdania muszą paść. Najpierw umowa użyczenia, ruszamy samochód, takie zdania na wspólnej konferencji z Błażejewskim. A wasza rola, bo by to ode mnie usłyszał, że do końca roku ma złożyć rezygnację, jeżeli mu jednostka leży na sercu. (…) Takie są moje warunki gry.

Mnie to ganc egal
- Jak to sobie rozegracie, mnie to ganc egal obchodzi. To jest wasza decyzja. Błażejewski nie ma..., nie jest dobrze odbierany..., nie chcę z nim rozmawiać mówiąc kolokwialnie. Mają go w d… wszyscy i go będą mieć.

Ta jednostka będzie rozp…
- Samochód będzie, ja mam dobry kontakt z komendantem wojewódzkim, nikomu o tym nie mówiłem, wiecie o tym po raz pierwszy i tylko wy, i nic wam nie pomoże żadne pisanie gdziekolwiek więcej. Jeżeli chcecie, proszę bardzo, ale na własną odpowiedzialność, na własne ryzyko. Ta jednostka będzie rozp…, mówię otwartym tekstem, nie będzie was. (…)

Cicho sza
- O naszym spotkaniu w Urzędzie tylko wie sekretarka i ci, co was widzieli wchodząc do góry do mnie. Nikt więcej. I jak podpiszecie w trójkę umowę użyczenia, podpisuję ja ją jutro, czy jeszcze dzisiaj (…), jutro o 8.15 rano dziennikarzy wołamy i mówimy to, co mówmy.

Słuchaj, wisi
- My mamy te 400 tysięcy, bo się z komendantem znam krótko mówiąc, jak chcecie otwartym tekstem, i to bardzo dobrze, i to od wielu lat. (...) Musimy go przygotować, żeby przed moim wyjazdem na urlop ten przetarg już wisiał. … Bo obiecałem, że jeszcze przed wyjazdem, zadzwonię do wojewódzkiego i mu powiem: Słuchaj, wisi.

Niech jeszcze podpisze
- Niech Błażejewski jeszcze ten samochód podpisze, przetarg jak prezes, wszystko, ale do końca roku macie czas na jego wymianę. On ma jeszcze być przy tym samochodzie, żeby się czuł dowartościowany (…), ale do końca roku musi przestać być prezesem. Niech będzie sobie członkiem zarządu, ale niech nie będzie prezesem. Ale to muszą być wybory takie, których nikt nie podważy, że nie będą to jakieś ,,słupy’’ ściągnięte, jakieś składki nagle opłacone, bo to gołym okiem by było widać. (…) Wy już wiecie panowie, o co gracie. Gracie albo o samochód, albo o Błażejewskiego i trwanie...