Pogoń Trębaczów już na dobre przygotowuje się do wznowienia rozgrywek A klasy. W sobotni wieczór skrzyżowali rękawice z IV-ligowym Startem Namysłów i choć przegrali 1-4 to w grze widać było wiele pozytywów.

Pogoń Trębaczów nie czeka do ostatniej chwili i już ma za sobą przetarcie z wartościowym przeciwnikiem, za którego sterami stoi Bogdan Kowalczyk, były trener Polonii Kępno. Pierwsze 45 minut chaotyczne, wynik 0:3 w plecy, ale mobilizacja w przerwie zrobiła swoje. Zawodnicy powiedzieli sobie, że przede wszystkim trzeba znaleźć korzyść z rosłych stoperów, których warunki fizyczne pozwolą zamknąć rywalom dostęp do bramki i to podziałało. Poprzez spokój w tyłach udało się większą liczbą piłkarzy skonstruować atak ofensywny, a zapędy przyniosły skutek w postaci bramki zainicjowanej z rzutu rożnego. Ostatecznie Start wygrał 4-1, ale Trębaczów dał sygnał, że dwa najbliższe miesiące o ile będą odpowiednio przepracowane mogą przynieść wiele, ale to wiele dobrego.
- Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że jesteśmy na etapie nauki, dopiero się sklejamy i budujemy ten zespół, nie mamy się co porównywać do Startu Namysłów, ten zespół na dzień dzisiejszy robi przegląd wojska, skoro gra dwa sparingi po sobie, oba zupełnie innymi jedenastkami mając trzydziestu ludzi na treningach - powiedział Dariusz Piędzioch, trener Pogoni Trębaczów. - Dla nas jest to fajne przetarcie, bo zawsze więcej nauczymy się od zespołu, który konkuruje w rozgrywkach o trzy szczeble wyżej niż my. (...) Chłopaków chcę pochwalić za wolę walki, widać, że nie odpuszczają, chcą strzelić tą bramkę i zmienić niekorzystny wynik, choć wiadomo, nie mamy tu założenia bramek, przede wszystkim poćwiczyć ustawienie, powprowadzać nowych chłopaków, a przy tym zbudować sobie tę atmosferę i kolektyw, tak aby w miarę przygotować się do ligi. (...) Kadrowo balans jest tak na plus dwa, frekwencję można tak rozliczyć jeśli chodzi o czysto matematyczne podejście. Zdrowie zawodników jest poprawne, mamy za sobą trzy jednostki treningowe, teraz mamy pierwszy sparing, w czwartek kolejny, pomiędzy spotkamy się na rozruchu, tak że potem typowo wchodzimy w taki okres trudny, monotonny, ciężki sześciotygodniowy, natomiast po nim będziemy się skupiać nad aspektami technicznymi. Na razie nie ćwiczymy na maxa, to jest pierwsza zasada, że nie można wejść na głęboką wodę, choć zacznijmy od tego, że w naszym zespole nie było pojęcia przerwy zimowej, bo raz w tygodniu spotykaliśmy się, aby gdzieś tam sobie pograć, żeby ta atmosfera była, bo właśnie priorytetem jest, aby na niej budować zespół. Teraz czekają nas dwa tygodnie wprowadzające, potem już ten pełny cykl przygotowań, choć nie da się ukryć, że okres zimowy jest taki niewdzięczny dla piłkarza. (...) Za dwa miesiące inauguracja z Rogaszycami, pokonaliśmy ich w pierwszej kolejce 2-0 u siebie, ale ta gra była taka z pazurem i zadziorna, na pewno ich atutem będzie boisko, nie gramy na takiej płycie, lekko mówiąc mamy lepszy stan murawy, ale na to nie patrzymy, chcemy grać o trzy punkty w każdym meczu. Przygoda pucharowa pokazała, że jesteśmy fajną drużyną i drzemie w nas bardzo duży potencjał. Musimy tylko dopiąć pewne rzeczy organizacyjne.
Sebastian Gołdyn