Mimo upływu lat, Tłusty Czwartek jest wciąż ważnym dniem dla smakoszy nie tylko pączków, które przybierają nowe formy każdego roku, ale też innych wyrobów cukierniczych.

- Jak najbardziej! - jednogłośnie odpowiadają pracownicy kilku kępińskich cukierni na pytanie, czy tradycja jest nadal kultywowana przez klientów.
- Od samego rana pojawia się mnóstwo ludzi, niektórzy robią zapasy nawet dzień wcześniej - zdradzają Panie z cukierni Monika.
Okazuje się, że jeden klient kupuje średnio od 6 do 10 pączków. Łatwo zauważyć, że pomysły na pączki ciągle ewoluują. Jest wiele różnych nadzień do wyboru: poza standardowymi, z marmoladą, możemy trafić na owocowe, kokosowe, orzechowe, z adwokatem. Nawet polewy i posypki mają różne smaki i kolory.
- Dzień świętujemy dopiero w domu, po pracy. Teraz nie mamy czasu – mówią w biegu pracownicy cukierni Camargo. – Poza pączkami, ludzie najczęściej kupują u nas chleb – dodają.
- Jak najbardziej, tradycja musi być! Jej obchodzenie podobno przynosi szczęście – z uśmiechem mówią panie z cukierni Marka Gagatka. – Dzisiaj schodzą głównie same pączki, na drugim miejscu są faworki, ale daleko im, żeby konkurować.
- Ja zazwyczaj jem dwa, ważne, żeby się nie przejeść tylko dlatego, że to Tłusty Czwartek – zdradza nam Dariusz Mucha-Krawczyk. – Tylko tradycyjnie, do kawy, żeby poczuć przyjemność, ale nie przesadzić.