Krakowski Sąd Okręgowy uznał, że utrata psa, który zdechł w wyniku pogryzienia przez innego czworonoga jest naruszeniem dobra osobistego właściciela, którego łączyła szczególna więź ze zwierzęciem.

Psa Mateusza B. dotkliwie pogryzł pies Jagody L. Leczenie, choć kosztowne nie pomogło i pupil zdechł. W pozwie skierowanym przeciwko właścicielce agresywnego psa Mateusz B. domagał się zasądzenia ponad 8 tys. zł wraz z odsetkami. Na tę kwotę złożyło się 340 zł niezwróconych kosztów leczenia zwierzęcia (po pogryzieniu Jagoda L. przekazała rodzinie B. 450 zł na leczenie psa), 2,5 tys. zł tytułem odszkodowania za utratę psa „według cen rynkowych" oraz ponad 5,5 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
Sąd: za członka rodziny nie żąda się ceny nabycia
W sprzeciwie od nakazu zapłaty pozwana uznała żądanie pozwu do kwoty 1840 zł, bo uważała, że to odpowiadała niezwróconym kosztom leczenia weterynaryjnego oraz cenie rynkowej nabycia psa takiej samej rasy. Sąd Rejonowy w Wieliczce zasądził na rzecz powoda tylko 300 zł, a w pozostałej części powództwo oddalił, gdyż Mateusz B. nie wykazał, że jego pies wart był więcej niż 1800 zł.
Co do zadośćuczynienia, sądu nie przekonały słowa Mateusza B. o tym, że utrata psa naruszyła jego dobra osobiste. Mężczyzna nie udowodnił, by jego więź z psem była tak szczególna, że jego utrata wiązała się z wyrządzeniem mu jakiejkolwiek krzywdy. Choć mężczyzna mówił, że psa traktował jak pełnoprawnego członka rodziny, „swoje pierwsze dziecko", deklaracje te stały w oczywistej sprzeczności z żądaniem pozwu. Żądanie zwrotu równowartości ceny nabycia psa wskazuje, że był on traktowany jak rzecz, przedmiot, a nie podmiot – uznał Sąd.
Inaczej ocenił to Sąd Okręgowy w Krakowie, który rozpatrywał apelację Mateusza B. Jego zdaniem sąd w Wieliczce zbyt wiele uwagi poświęcił majątkowemu charakterowi części dochodzonego roszczenia, przez co stracił z pola widzenia aspekt niematerialny. W rezultacie uznał „w sposób nieuprawniony", że powód nie wykazał, że z psem łączyła go szczególna relacja.
- Ten pies był pupilem rodziny, w którego wychowanie włożono wiele pracy i uczucia, do którego przywiązana była cała rodzina, i który uważany był za jej członka. Nie można przyjmować, że z faktu dochodzenia także odszkodowania za śmierć psa, odpowiadającego kosztowi nabycia nowego psa, powód nie traktował psa jako istoty żywej, do której był przywiązany, ale wyłącznie jak rzecz, czy przedmiot. Na gruncie odpowiedzialności odszkodowawczej współistnienie szkody majątkowej i niemajątkowej (krzywdy), wynikającej z tego samego zdarzenia szkodzącego, nie jest zjawiskiem odosobnionym, a wręcz przeciwnie, powszechnym – zauważył Sąd.
Na nagraniu audio i video zeznań złożonych przez Mateusza B. przed sądem w Wieliczce było widać wyraźne wzruszenie powoda, kiedy mówił o stosunku do psa, jego roli w rodzinie i konsekwencji jego odejścia. Mateuszowi B. załamywał się głos, miał trudności z rozwijaniem swoich wypowiedzi, nie posługiwał się nawet potocznym i powszechnie przyjętym w społeczeństwie określeniem na śmierć zwierzęcia „zdechł", ale używał zarezerwowanego raczej dla śmieci człowieka słowa „umarł". To zdaniem sądu obrazuje jego stosunek do zwierzęcia.
Wielkie przywiązanie powoda i jego rodziny do psa potwierdziły zeznania osoby postronnej. Weterynarz, która leczyła zwierzę po pogryzieniu podkreślała ogromną determinację powoda w walkę uratowanie psa, bez względu na koszty i trudności.
Śmierć wiernego przyjaciela boli
Sąd odwoławczy przypomniał, że katalog dóbr osobistych, które są ujęte w art. 23 kodeksu cywilnego, ma charakter otwarty, a zgodnie z orzecznictwem SN pojęcie dóbr osobistych należy odnosić do określonego poziomu rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego, przyjętych w społeczeństwie zasad moralnych i prawnych, istniejącego rodzaju stosunków społecznych, gospodarczych, a nawet politycznych.
- Nie może być wątpliwości, że pies uważany jest w społeczeństwie za zwierzę szczególne, które towarzyszy człowiekowi. W potocznym odbiorze pies jest symbolem wierności i bezinteresownej przyjaźni, a lojalność i oddanie, jakie okazuje człowiekowi, stanowią część jego naturalnego instynktu, ściśle związanego z ludzkim poczuciem miłości i przyjaźni. Dlatego nie można kwestionować tego, że pomiędzy człowiekiem i psem mogą wytworzyć się szczególne relacje, oparte na wzajemnym przywiązaniu - wskazał Sąd Okręgowy.
Uznał więc, że tragiczne w skutkach pogryzienie psa powoda spowodowało naruszenie jego dobra osobistego w postaci utraty szczególnej i autentycznej więzi, jaka łączyła go z tym zwierzęciem.
- To zdarzenie i jego konsekwencje miało również wpływ na całą rodzinę powoda, która została dotknięta skutkami samego zdarzenia. Miało ono dramatyczny przebieg, pies cierpiał i w końcu zdechł. Taka sytuacja musiała rzutować na funkcjonowanie rodziny, a zwłaszcza małoletnie dzieci powoda, co z kolei miało wpływ także na powoda, i w tym kontekście należy upatrywać naruszenia jego dobra osobistego. Gdyby pozwana prawidłowo zabezpieczyła swoje zwierzę nie doszłoby śmiertelnego pogryzienia psa powoda – stwierdził Sąd.
Sąd uznał więc za słuszne przyznanie Mateuszowi B. kwoty 5000 zł tytułem zadośćuczynienia za zerwanie szczególnej więzi z psem, który zajmował poczesne miejsce w domu powoda, był towarzyszem rodziny, jej ulubieńcem i źródłem wielu radości.
Wyrok jest prawomocny.