W ostatnim meczu kontrolnym przed zbliżającym się startem rozgrywek Polonia Kępno pokonała zespół Wielkopolanina Siemianice 2:1. Spotkanie rozegrano na neutralnym terenie w Krążkowach.

Wystarczyło przyjrzeć się statystykom by zrozumieć, że kępnianie tego boju spacerkiem nie wygrają. Siemianice okupują fotel lidera kaliskiej A-klasy, a poza tym na jesień nie znalazł się nikt, kto by ich zdetronizował. Polonia ze względu na występy o dwie klasy rozgrywkowe wyżej niż rywal miała mocniejszą kartę przetargową, co chciała wykorzystać na murawie. Już w 10 minucie faworyci mogli wyjść na prowadzenie po chwili słabości Mączki, który dał się wyprzedzić Cierlakowi, ale miał w sobie jeszcze tyle sił, by pognać za kępińskim napastnikiem i ostatecznie uniemożliwić mu oddanie zabójczego ciosu. Dosłownie parę sekund później scenariusz mógł obrócić się o 180 stopni. Z lewej strony dośrodkowywał Broniszewski, piłka spadła pod nogi Kamila Biczysko, który pewnie do tej pory zastanawia się, jak mógł przestrzelić z miejsca, z którego zazwyczaj bramkarz wprowadza piłkę w pole gry. Przyglądający się temu z okolic środka płyty Cierlak śmiało mógł przytaknąć, że dwie minuty później na własnej skórze doświadczył deja vu, z tą zmianą, że jemu akurat futbolówkę zacentrował Kamoś. W 14 minucie snajper odkupił swoje winy prostopadłym podaniem do Marcina Gruszki, który w sytuacji sam na sam ubiegł interweniującego Zalejskiego i kępnianie mieli prawo celebrować jednobramkowe prowadzenie. Jasnym jest fakt, że po zdobyciu gola zespół dostaje wiatru w żagle. W 20 minucie Wawrzyniak świetnie obsłużył Bernarda, który źle przystawił stopę do strzału, w efekcie czego gała minęła nie tylko bramkę, ale i ogrodzenie, w związku z czym zawodnicy rezerwowi musieli jej szukać w pobliskim rowie. Pewnie gdyby piłka nie podskakiwała na nierównej płycie w Krążkowach to Borys we wspomnianej akcji sam mógłby wymierzyć sprawiedliwość. W 24 minucie spore problemy po próbie Gruszki z rzutu wolnego miał Zalejski, ale ostatecznie nie pozwolił sobie na "wyplucie" futbolówki z rękawic. Były też małe próby oszustwa, w szesnastce teatralnie upadł Kamoś głośno krzycząc, że jest popychany. Jedenastki nie było, obrońca szybko podniósł się z uśmiechem na ustach, co ewidentnie oznaczało, że próbował nabrać sędziów, w rolę których wcielili się tego dnia jego koledzy z zespołu. Wreszcie do głosu i to z przytupem doszli piłkarze Wielkopolanina, a konkretnie Biczysko, którego strzał z dystansu pechowo odbił się od słupka. Ten sam zawodnik przypomniał o sobie raz jeszcze, zamykając akcję strzałem głową. Czy futbolówka wpadła do bramki czy nie, trudno z perspektywy trybun ocenić, dla potwierdzenia przydałoby się nagranie wideo. Koniec końców trzeba uwierzyć w słowa sędziego, który uznał że Kubiszyn zatrzymał piłkę na samej linii. Do przerwy 1:0 dla Polonii.

Zaraz po przerwie padło trafienie wyrównujące. Po dośrodkowaniu Broniszewskiego zrobił się mały mętlik w polu karnym kępnian, co wykorzystał Kamil Biczysko kierując piłkę do siatki. Z biegiem czasu piłkarze z Siemanic coraz aktywniej udzielali się pod kępińską bramką, jednak na posterunku stał wprowadzony po przerwie Jadczak. Nie brakło także iście dantejskich scen. W jednej z akcji Drygas przerzucił piłkę nad obroną do wbiegającego z drugiej linii Jakuba Góreckiego, a ten skoncentrowany na piłce na zauważył Marcina Gruszki i obaj zderzyli się głowami. Opatrzność najwidoczniej czuwała, bo skończyło się tylko na rozciętym łuku brwiowym tego pierwszego. Bramkę na 2:1 dla Polonii zdobył w 90 minucie Wojciech Drygas, który poprawił to, co zaczął Cierlak i po przechwyceniu piłki sprytnym lobem umieścił piłkę w pustej bramce. To był ostatni sprawdzian Polonii, która już w sobotę wznawia ligę od spotkania wyjazdowego z SKP Słupca. Wielkopolanin ma jeszcze trochę czasu, gdyż rozgrywki klasy A startują 26 marca.

Sebastian Gołdyn

 

Jakub Broniszewski, trener Wielkopolanina

- Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego sparingu, ponieważ mieliśmy przeciwnika dwie klasy wyższego, a mimo to nie złamaliśmy się, graliśmy jak równy z równym, czego efektem jest wynik 1:1 do 90 minuty. Szkoda tej ostatniej akcji, bo nasz bramkarz miał już praktycznie piłkę w rękach, brakło mu może dziesięciu centymetrów do pewnego chwytu, co wystarczyło napastnikowi, który wyłuskał mu ją i strzelił do pustej bramki. Jeśli chodzi o wiosnę, to jako lidera interesuje nas wyłącznie awans do okręgówki, no i nic poza tym, nie ma planu B.

Wyjściowe składy:

Wielkopolanin - Zalejski, M. Łaś, Jagieniak, Mączka, Biczysko, Sarnowski, Nawrot, Domino, Osesiak, W. Broniszewski, J. Łaś

Polonia - Kubiszyn, Gola, Kamoś, Skupień, Mikołajek, J. Górecki, Bernard, Wawrzyniak, zawodnik testowany, Cierlak, Gruszka