Dylemat dotyczący kierowców, którzy wypili piwo lub lampkę wina, czy prowadzić auto, czy lepiej nie – może niedługo się skończyć. Trwają dyskusje na temat zwiększenia dopuszczalnego poziomu promili alkoholu we krwi.

Obecnie podczas dmuchania w alkomat, nie musimy się obawiać żadnych konsekwencji, jeśli urządzenie wskazało na maksymalnie 0,19 promila. O wykroczeniu mówimy, jeśli stężenie alkoholu we krwi waha się pomiędzy 0,2, a 0,5 promila. Po przekroczeniu pół promila, kierowca karany jest już jak za przestępstwo.

Na pomysł zwiększenia poziomu dopuszczalnego stężenia alkoholu we krwi, wpadł między innymi Maciej Banaszak, który pełnił niegdyś funkcję posła. Obecnie zajmuje on stanowisko wiceprezesa stowarzyszenia Kierowca.pl. Chce on rozpocząć panel dyskusyjny, w którym mają pojawić się pewne projekty dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Wśród tych podpunktów wymienia się również możliwość podwyższenia dopuszczalnego poziomu promili.
W warunkach skorzystania z takich ulg, wymienia się tylko kierowców, którzy skończyli 30 rok życia. Ponadto podkreśla on, że badania wskazują na brak jakiejkolwiek reakcji organizmu, jeśli stężenie alkoholu we krwi dochodzi nawet do 0,8 promila. Wyjątkiem od tej reguły byliby kierowcy zawodowi, podczas badania alkomatem, stężenie alkoholu zawsze musiałoby wskazywać na 0,00 promila.

Na razie pomysł jest poruszany podczas dyskusji w różnych środowiskach. Jeśli będzie wyróżniał się rosnącym zainteresowaniem, prawdopodobnie trafi jako projekt do ministerstwa.